You ll never know, if you don t go.

Messed up thoughts.

Wpis

wtorek, 09 października 2012

I know we cool.

"It's hard to remember how it felt before Now I found the love of my life Passes things, get more comfortable Everything is going right And after all the obstacles It's good to see you now with someone else And it's such a miracle that you and me are still good friends After all that we've been through I know we're cool " ;)

(...)

T: Zastanawia mnie jedno. A w sumie dwie rzeczy, ale nie w temacie trochę.

A: Słucham ;>

T: „Zakończenie” naszej znajomości wrzuciłaś pod hasło 'najgorszego momentu w życiu' ? Razem z tymi innymi rzeczami.. Wydawałoby się bardziej dołującymi..

A: Tomek, nie udawajmy ; > Nie mów mi, że nie zdajesz/nie zdawałeś sobie sprawy, że zakończenie naszej znajomości było dla mnie najgorszą i najtrudniejszą rzeczą ze wszystkich innych..;>

T: Bez takich ‘;>’ ..

A: Sorry.

T: Czyli.. Chcesz mi potwierdzić to, czego nie chciałem widzieć? ;>

A: Tak.

T: Kolejny z momentów, w którym nie wiem, co napisać..

A: Przepraszam, lubię odpowiadać szczerze..;>

T: Wiem. I cieszy mnie to. I.. I.

A: Iii?

T: Nie wiem.

A: Spoko, nie musisz nic mówić ;)

T: Ale powinienem, prawda?

A: Tu nie ma `powinienem`. Jeśli czujesz, że tak – słucham. Jeśli nie – nie wymagam.. ;)

T: Nie wiem co mogę powiedzieć/co chcę powiedzieć/co powinienem powiedzieć. Bo to nigdy nie było takie proste, chyba sama wiesz ?

A: Wiem doskonale.

T: Dla nikogo.

A: Wiem Tomek..

T: Do pewnego momentu nie wiedziałem co robić. Nic nie wiedziałem.. Nie chciałem widzieć niektórych rzeczy. Nie wierzyłem? Nie wiem. Ale kiedy spotkałem G… Wtedy chciałem zrobić coś, co byłoby dla Ciebie najlepsze. „Ratować Cię” ? I chyba mi się udało.. :)

A: Udało ;) Jakby nie patrzeć, gdyby nie Ty nie miałabym doła życia, więc nie opowiedziałabym o nim M. i w ogóle....;p

T: No właśnie o to mi chodzi. Wiem, że pewnie z Twojej perspektywy zachowałem się jak ostatni cham, dlatego też to prowadzi do kolejnej rzeczy, o którą chciałem pytać.. I która mnie zastanawia. Czemu po tym wszystkim, po tym ile przeze mnie cierpiałaś.. Czemu teraz ze sobą piszemy? Czemu to wciąż trwa? Nie potrzebujesz mnie już. Masz swojego księcia, Masz swoje życie.

A: Zawsze będziesz dla mnie kimś cholernie ważnym. Zawsze będę o Tobie pamiętać i mimo wszystko, ciepło myśleć. Nie jestem mściwa/pamiętliwa/zawistna, znasz mnie, powinieneś to wiedzieć. Jestem pewna, że to wiesz. Byłeś dla mnie kimś wyjątkowym Tomek i nadal jesteś, chociaż teraz ta `wyjątkowość` się nieco zmieniła. Jesteś i będziesz jedną z tych osób, z którymi zawsze chętnie porozmawiam i którym zawsze pomogę, jeśli będzie taka potrzeba. Zawsze. Życzyłam Ci szczęścia z G. nawet kiedy byłam w Tobie zakochana i możesz w to nie wierzyć, ale naprawdę - życzyłam Ci tego całkowicie szczerze. Boo.. Eh. Myślę, że to, co czułam zawsze było podszyte grubą warstwą bezinteresownej przyjaźni. Teraz zmazało się to, co było ponad przyjaźnią. Ale ta przyjaźń pozostała. I już zawsze pozostanie.

T: Dziwnie się czuje ze świadomością, że niektóre rzeczy mogły się potoczyć zupełnie inaczej.. Eh. Nasze rozmowy to zawsze były trochę grą słów, większość mówiona między wierszami.. I jak widać, tak jest do teraz.

A: Niektóre rzeczy się nie zmieniają. I powiem Ci jedną rzecz. Szczerze mówiąc, myślałam, że ten temat się już miedzy nami nie pojawi. Miałam taką nadzieję, że od czasu do czasu się odezwiesz, trochę porozmawiamy i tyle. Ale teraz.. Cieszę się, ze ten wątek się pojawił. Bo myślę, że niektóre sprawy nie powinny być jedynie zawieszone w powietrzu.. Są rzeczy, które powinno się wypowiedzieć. I cieszę się, że w końcu to wszystko zostało wypowiedziane.

T: Ja też. Ale są rzeczy, które można było wypowiedzieć wcześniej.. Eh. Nevermind. Powiedz mi jak.. Jakim cudem wywarłem na Ciebie taki wpływ.. ? Nad tym też wiele razy myślałem.. Kiedy, jak, dlaczego..

A: Nie wiem Tomek. naprawdę. Tak samo, jakbyś mnie teraz spytał, dlaczego kocham M. Nie wiem. Po prostu, kocham. Myślę, że dlatego, że byłeś, ba, jesteś jednym z najbardziej błyskotliwych facetów, jakich znam. Że rozmowa z Toba jest i była czymś cudownym, ze rozmawia(ło) mi się z Tobą idealnie, zero wysiłku, wszystko przychodzi i zawsze przychodziło naturalnie. Że traktowałeś mnie w taki a nie inny sposób. Że słuchałeś.. Nie wiem, czy  przed Tobą ktokolwiek kiedykolwiek mnie słuchał, interesował się. I wiesz co? T, co teraz napisałam, to, że rozmowa z Toba wygląda tak fajnie i że uważam Cię za cholernie inteligentnego i błyskotliwego mężczyznę nie zmieniło się do teraz. Bo tak naprawdę nie rozmawialiśmy od dwóch lat. A wszystko jest tak, jak było..

T: Ej, bo się zawstydzę ! Masz szczęście, że jest ciemno w pokoju !

A: Haha;p

T: Oj Anka..

A: To, że mi ufałeś, czułam to. Czułam się ważna, doceniana.. Byłeś i jesteś po prostu inny. Wrażliwy, ciepły, cierpliwy. Od początku miałeś jakiś cel, pasję. Podziwiałam to. Mimo że lekka atletyka ani trochę mnie interesowała, uwielbiałam słuchać Twoich opowieści o niej. To śmieszne, ale aż `słyszałam` pasję w Twoim głosie. Już w III gim, kiedy większość chłopaków to kompletnie niedojrzali gówniarze, Ty wiedziałeś, co jest ważne, miałeś priorytety i byłeś tak zdeterminowany, by dążyć do celu. I mogłabym jeszcze długo wymieniać rzeczy, które uważałam i nadal uważam za wyjątkowe. Ale dodam tylko jedną. Jesteś, naprawdę jesteś cholernie dojrzały. Bo 19 lat to nadal głupawy wiek dla facetów, umówmy się;p Nadal 90% idzie na łatwiznę, unika trudności. Ty nie unikasz, na co namacalnym dowodem jest dla mnie  ta rozmowa. Wiem, że łatwe to dla Ciebie nie jest, mimo czasu, który minął. Mogłeś uciec, nie zrobiłeś tego. Ba. Nawet sam zahaczyłeś o ten temat. Nie wiem, czy sama bym się odważyła to zrobić.. ;)

T: Eh.. Może to śmiesznie zabrzmi… Ale od zawsze widziałem, że ja jakoś nie mogę się nigdy wpasować w otoczenie, że nie pasuję do pozostałych. Bardzo daaawno wyczułem swoją inność.. Dokładnie taką jaką opisałaś. Iii.. od kiedy zacząłem zwracać uwagę na płeć przeciwną.. To zawsze myślałem, że to będzie mój atut, żeby to pokazać.. I że wtedy będzie mi łatwiej z kobietami.. Ale nigdy nie mogłem spotkać kogoś kto to zauważy, kto pozna mnie w takim stopniu. Komu wystarczy kilka słów, zdań. Kto to wszystko dostrzeże.. I komu spodobam się taki inny ja. Taki sobie właśnie ja. I dlatego też nie wierzyłem Tobie. Nie wierzyłem. Nie chciałem wierzyć, że coś do mnie czujesz.. To było dla mnie takie niespotykane.. Bo w gim. nigdy nie pasowałem do otoczenia.. A Ty byłaś podobna. Bo umówmy się, ale miałaś.. 13 lat jak się poznaliśmy? Pamiętam, że byłem w ciężkim szoku, ze jesteś tak dojrzała. Ehhhhhh! Mam wrażenie, że spotkałem w życiu 3 osoby, które są w stanie poznać mnie na wylot i którym dzięki temu jestem bliski. Byłaś pierwszą.

A: Też nigdy nie pasowałam. I to pewnie kolejna odpowiedz na Twoje pytanie, co sprawiło, że stałeś się tak ważny.. Byłeś jedną z niewielu osób, przy których mogłam być sobą. Naprawdę sobą. Nadal jesteś jedną z niewielu takich osób. Chyba też trzech nawet…;p Ale wiesz co? Mimo wszystko, chyba nie chcę zwiększać tej liczby.

T: Ja też nie. Eh, zmusiłaś mój mózg do intensywnego myślenia po północy ;o Gratuluję!

A: Mnie też to skłoniło do rozkminiania;p Ale cieszę się, naprawdę cieszę, że ten temat się pojawił.

T: Ja też.. Bo chciałem się kiedyś przekonać.. Mimo że jest trudny.

A: A ja chciałam to z siebie wyrzucić..

T: Uwierz, że wszystkie decyzje jakie podjąłem w Twojej sprawie nie były łatwe..

A: Wierzę. Naprawdę wierzę. Myśląc o tym na chłodno wiem, że nie tylko dla mnie miało to znaczenie. I tak naprawdę jestem Ci wdzięczna, że te decyzje były takie, a nie inne. Teraz już jestem Ci wdzięczna..

T: Czekałem na te słowa, wiesz? ;) I na ten moment. Już wtedy myślałem, czy kiedyś będziesz mi wdzięczna, czy mnie znienawidzisz. Wiesz, że ta znajomość była i jest nie tylko dla Ciebie ważna. Wtedy też.. I dla mnie to też była ciężka decyzja. Ale stwierdziłem, że tak dla Ciebie będzie lepiej. Kierowałem się Twoim dobrem.

A: Wiesz co? Mimo upływu czasu i  mimo `wyniku`, powiem Ci jedno.. Nienawidzę, ale to NIENAWIDZĘ schematu `robię to dla Twojego dobra. Luz, że przeryczysz przez to dziesiątki nocy, luz, że stracisz kilka miesięcy życia, ale uwierz - to dla Twojego dobra`. Gówno prawda.. Nadal uważam, że nie ma czegoś takiego, jak `robię to dla Twojego dobra`, o tym, co jest dobre powinna decydować osoba, której sprawa dotyczy. Nie odbieraj tego, jako ataku – jak napisałam, jestem Ci wdzięczna.. Ale po prostu wiele w moim życiu było sytuacji, w których ktoś robił coś ‘dla mojego dobra..’ I z reguły efekt był kompleeetnie odwrotny.. Więc tak na przyszłość dobra rada od starej przyjaciółki - uważaj z tym robieniem czegoś dla czyjegoś dobra ;p Możesz mieć fuksa i osiągnąć sukces, jak to było ze mną. Ale na 80% skrzywdzisz tą osobę jeszcze mocniej. Bo gdyby nie to, że M. pojawił się w odpowiednim momencie.. Heh, szczerze Tomek – nie wiem, co by ze mną było. To byłoby za dużo. Nie wiem, czy w ogóle bym była… Więc ostrożnie na przyszłość ;p

T: Myślisz, że po zerwaniu znajomości nie interesowałem się Tobą? Czytałem każdy Twój wpis.. Wszystkie 'ukryte' wiadomości. Wiesz, ile razy chciałem się odezwać?

A: Nie.. Nie wiem.. Wierzę Ci teraz, że tak było. Ale wiedz, że wtedy myślałam, że po prostu byłam dla Ciebie niepotrzebnym balastem, którego łatwo się pozbyłeś.. I prawie mnie to zabiło. Taka luźna dygresja jeszcze;p Wiesz, co było najgorsze? ;>

T: Boje się?

A: Odszedłeś w październiku. Październik i połowa listopada były straaaszne. Ale potem (dzięki M.) zaczęłam się jakoś zbierać. Panować nad tym. Czuć trochę lepiej.. Nadal było źle.. Ale lepiej.

Grudzień był stosunkowo dobry.. A 27, zaraz po świętach.. Zgadnij na co natrafiłam w Gazecie Pomorskiej?;p

T: O nie..

A: O tak ; p  Teraz mnie to bawi. Ale wtedy…

T: Heh. Dużo tego. Znaczy tego wszystkiego. Muszę to sobie ogarnąć.. Więc wybacz, ale będę się zbierał..

A: Ok.. Więc jeszcze raz, powtórzę się - naprawdę cieszę się, że doszło do tej rozmowy.

T: Ja też. Dziękuję. Za tą rozmowę. Za szczerość. I dobranoc ;*

 

Naprawdę się cieszę. Że jednak to wszystko nie rozeszło się zupełnie po kościach. Że ważne słowa w końcu zostały wypowiedziane. Niby nic nie znacząca pierdołka, a sprawiła, że jest mi znacznie lżej.

 

Dziękuję. ;)

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
dissappeared
Czas publikacji:
wtorek, 09 października 2012 22:11

Polecane wpisy

Kategorie

Kanał informacyjny

Opcje Bloxa